Wstęp

Człowiek fascynował się seksem od zawsze. Każdy, kto usiłuje skreślić zarys historyczny jakiegoś zjawiska, pisze, że towarzyszyło ono człowiekowi od jego początków, ale rzadko mamy niezbitą pewność, iż tak było istotnie. Seksem musiał się jednak człowiek interesować naprawdę od początku w stopniu przynajmniej takim samym jak pożywieniem, ponieważ inaczej nie byłoby nas dziś na świecie. Trudno o dowód bardziej dobitny.

Jednakowoż seksem pasjonują się też zwierzęta, co dość łatwo zaobserwować, jak również udowodnić w sposób nie mniej niezbity, niż zrobiliśmy to w przypadku człowieka. Cóż zatem wynika z faktu, iż sprawa wspólna wszystkim istotom żyjącym, posiadającym płeć trafiła w ręce istoty myślącej, wystawiona została na działanie inteligencji? Czy pojawiła się przez to jakaś nowa jakość w życiu biologicznym? Jako przedstawiciele gatunku o dumnym przydomku sapiens pragniemy wierzyć, że tak. Czy jednak te pretensje są uzasadnione?

Spróbujemy dotrzeć do istotnych tajemnic erotyki, licząc na to, iż Twoja fascynacja, Drogi Czytelniku, tym tematem jeszcze nie wygasła i dotrzymasz nam kroku w wędrówce po tym zadziwiającym świecie.

Nie piszemy pracy naukowej. W książce tej chcemy przyjrzeć się wynikom badań uczonych. Wszelako nauka nie dostarcza prawd absolutnych, bezwzględnie obowiązujących, lecz tylko stwierdzeń, które – spośród wszelkich możliwych do sformułowania na danym etapie rozwoju wiedzy – są najbardziej prawdopodobne, najbardziej pewne, najbliższe prawdy. Nauka uzbraja nas w najbardziej niezawodną wiedzę spośród wszelkiej istniejącej w pewnym okresie historycznym. Jak się przekonamy, wiele obszarów pozostaje jeszcze niezbadanych, tworząc swego rodzaju „białe plamy” w atlasie naszej wiedzy. Wiele stwierdzeń to zaledwie hipotezy, uzasadnione przypuszczenia, które wymagają weryfikacji i dowodów.

Tam, gdzie brak pewników, pozwolimy sobie na większą swobodę rozważań, swobodę, która nie przystoi może uczonym, pozostającym w ciasnym kręgu zgromadzonych dowodów empirycznych, w granicach słynnego „szkiełka i oka”. Ale czyż początkowa idea nie poprzedza wszelkich późniejszych dokonań? Od czasu tak znakomitych popularyzatorów wiedzy w dziedzinie biologii i ewolucji jak Vitus Dröscher czy Desmond Morris stało się uznanym przywilejem popularyzatorów proponowanie również własnych interpretacji faktów, sugerowanie rozwiązań. Spróbujemy więc i my pokusić się o zaproponowanie kilku hipotez lub sugestii. Być może przetrzemy w ten sposób nauce szlak, którym ona podąży, a być może narazimy się tylko na usprawiedliwioną krytykę za zbytnią dezynwolturę. To pierwsze może stanowić ekscytującą, detektywistyczną wręcz przygodę, w której stąpać będziemy po znalezionych śladach, by dotrzeć do rozwiązania zagadki. I na tę przygodę zapraszamy Cię, Drogi Czytelniku. W drugim przypadku – wszystko bierzemy na wyłącznie własną odpowiedzialność.