Zakończenie: Homo eroticus

Homo eroticus

Zobaczyliśmy, jak kształtowała się seksualność człowieka w długiej, ewolucyjnej perspektywie. Zaczęliśmy od pierwszych homininów, które wykształciły już pewne cechy upodabniające je do człowieka i oddzieliły się od linii rozwojowej reszty człowiekowatych. Próbowaliśmy dociec, jak mogło wyglądać ich życie seksualne, zestawiając wiadomości o ich życiu z trybem życia małp człekokształtnych i pawianów, a także ze zwyczajami plemion tradycyjnych. Śledziliśmy przemiany, jakie dokonały się w czasach australopiteków, a potem w czasie występowania kolejnych form ludzkich. Zwróciliśmy uwagę zarówno na przemiany w zakresie anatomii i fizjologii, jak i w zakresie zbiorowej organizacji życia. Przyjrzeliśmy się wydarzeniom, które położyły podwaliny pod współczesną cywilizację i nadały kształt dzisiejszej postaci naszego życia seksualnego. W wielu wypadkach już samo zestawienie w dłuższej perspektywie czasowej i w szerszym kontekście faktów ustalonych przez rozmaite nauki szczegółowe pozwoliło na lepsze zrozumienie istoty przemian, jakie się dokonały, lub na wysnucie hipotez na temat zdarzeń, o których brakuje nam jeszcze wiedzy.

Okazuje się, że nadmierna fragmentaryzacja nauki, par­celowanie jej na coraz liczniejsze i coraz węższe specjalności może usuwać z pola widzenia wiele istotnych aspektów. Nie znaczy to, że nieuchronnie postępujące rozdrabnianie procesu badawczego w nauce jest rzeczą niewłaściwą. Niekorzystna jest natomiast jednostronność tej tendencji, brak przeciwwagi w postaci równoważącego ją spojrzenia interdyscyplinarnego, zarazem kompleksowego i komplementarnego, pozwalającego połączyć w spójną wiedzę szczegółowe ustalenia poszczególnych dyscyplin i subdyscyplin naukowych. W dziedzinie seksualności człowieka podejmuje się tego rodzaju próby. Postuluje się przekształcenie dawnej seksuologii o zacięciu medycznym w seksuologię bardziej ogólną, w rodzaj antropologii seksualnej. Podobne działania podejmuje się pod ogólnym hasłem „badań seksualnych”, próbując poszerzyć i zróżnicować spektrum zainteresowań badawczych. Są to wszelako dopiero pierwsze, nieśmiałe kroki w tym kierunku. Jeśli lektura tej książki stworzy wrażenie, że takie interdyscyplinarne podejście do kwestii seksualności jest inspirujące i pożyteczne poznawczo, to cel tej pracy zostanie spełniony z nawiązką.

Zasadniczym pytaniem, jakie w sposób niejako podskórny towarzyszyło od początku naszym rozważaniom, jest to, na ile specyfikę naszego gatunku, naszą ludzką naturę określa łączność człowieka z resztą świata ożywionego, a na ile – jego odrębność, wyjątkowość. Nie zapomnę moich lekcji biologii w szkole średniej sprzed wielu lat, na których musiałem płynnie recytować listę 17 cech odróżniających człowieka od zwierząt. Już wtedy niektóre pozycje tej listy wydawały mi się sztuczne i nieistotne. Do dzisiaj nic prawie nie ostało się z tej listy. Wyprostowane były już pierwsze homininy, narzędzia zaczęły wytwarzać australopiteki, zaczątki zachowań kulturowych, tak zwaną protokulturę, zaobserwowano u kilku gatunków naczelnych. Jest wielce prawdopodobne, że jakąś prostą mową posługiwał się przed nami Homo erectus czy neandertalczyk. Coś, co jeszcze niedawno wydawało się cechami specyficznie ludzkimi, przy bliższym poznaniu okazuje się właściwościami, które dzielimy z innymi gatunkami. Dotyczy to także sfery seksualnej. Seks niereprodukcyjny uprawiają w pewnym zakresie również inne człowiekowate, a bonobo niewiele ustępują nam w bogactwie życia seksualnego. Wydaje się, że nasza gatunkowa unikalność w tej mierze raczej nie zawiera się w sferze anatomii i fizjologii, lecz dotyczy kwestii, w których uwidacznia się szczególna rola naszej wysoko rozwiniętej umysłowości, naszego intelektu, zdolności do tworzenia kultury. Chodzi tu o kulturę w szerokim rozumieniu – jako całokształt zobiektywizowanych, powszechnie uznanych i utrwalonych wytworów umysłu ludzkiego, zarówno materialnych, jak i niematerialnych, symbolicznych. Być może inne gatunki też są zdolne do wytwarzania kultury czy protokultury. Ale nasza kultura i cywilizacja jest właśnie nasza – jedyna i niepowtarzalna. To ona stanowi o naszej unikalności, to właśnie ona jest nie do podrobienia.

Wcześniej zadaliśmy pytanie, co człowiek uczynił z po­pędem seksualnym, gdy został obdarzony inteligencją. Otóż, jak mogliśmy świetnie dostrzec, nadał on temu zjawisku imponującą szatę kulturową i głębię przeżyć mentalnych, duchowych. Ale to przecież nic dziwnego. Ten fantazjujący stwór robi to z każdym naturalnym i prostym, zdawałoby się, urządzeniem biologicznym, jakie otrzymał. Z instynktu zaspokajania głodu uczynił sobie wyrafinowaną sztukę kulinarną. Z potrzeby okrycia ciała przed zimnem wysnuł złożoną obyczajowość stroju i mody wraz z gigantycznym przemysłem, który ją obsługuje. Z utrwalonej, spotęgowanej namiętności i opiekuńczości, ogarniających dojrzewające płciowo osoby, wysnuł – miłość, swego rodzaju misterium, osobny świat. Kto wie, czy – paradoksalnie – w sferze seksualnej, tak blisko związanej z naszą biologicznością, nie uwidacznia się najlepiej owa przegroda pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem – zdolność do przekształcania życia seksualnego w przeżycia o głębszym, duchowym charakterze, zdolność przekształcania faktów czysto biologicznych – w zdarzenia umysłowe, kulturowe, intelektualne.

Różnicę tę można oddać za pomocą pojęcia erotyczności. Jest to pojęcie złożone i wieloznaczne. Na przykład Słownik języka polskiego PWN wymienia aż trzy różne znaczenia erotyzmu: miłość zmysłową, pobudliwość seksualną oraz tematykę miłosną. Różne dziedziny nauki mogłyby dodać do tego kilka innych znaczeń. Jednak termin ten byłby najbardziej może przydatny do odróżnienia strony naturalistycznej, biologicznej życia seksualnego człowieka od strony kulturowej, mentalnej. Nie wnikając zbytnio w zawiłości definicyjne, można przyjąć, że erotyczne jest wszystko to, co ze sfery seksualności biologicznej przeniknęło do naszego życia za pośrednictwem szeroko rozumianej kultury. W tym sensie człowiek wiedzie życie całkiem odmienne od życia reszty istot żywych, a odmienność tę najlepiej oddaje określenie Homo eroticus, człowiek tworzący erotykę.